|
Ocena użytkowników: 0.0 |
Pomysł na reformę samorządową Małopolski i Polski
Uważam że system podziału samorządowego w Polsce ma złą strukturę mnożącą samorządowców, urzędników, biurokrację, dodatkowo jest niepotrzebna w demokracji (o ile to demokracja) dualizacja kompetencji z administracją rządową podległą wojewodzie podległy rządowi, który notabene konkuruje z samorządowymi jednostkami i pośród różnych koncepcji upraszczających przedstawiam jedną z moich własnych. Koncepcji jest więcej, ale ta być może jest najlepsza. Niezmiernie trudno jest wdrażać takie reformy, PiS oficjalnie zdaje się popiera rozmnożenie województw o kolejne dwa. Jest stanowczy opór przed zmniejszeniem puli 16 do 5-8 potężnych dzielnic-regionów z szafowaniem idiotyzmów o podziale Polski, o rozbiciu dzielnicowym, szykowanym rozbiorze secesjami. Po co rozbiór skoro cała Polska należy już do Niemiec i UE, systemu globalnego? To nie jest kondominium tylko niemiecko-rosyjskie.
Skoro nie da się radykalnie zmniejszyć ilości województw... to postuluję całkiem je znieść, ale z tym że jednocześnie ulega także zmniejszeniu liczba powiatów do 60 żeby jednocześnie każdy senator był senatorem z danej ziemi wybieranym ordynacją JOW po zmniejszeniu senatu do 60 senatorów. Tyle że sama misja senatu jest błędna i słaba, ale to inna historia. Nie chodzi przecież najbardziej o dopasowanie się do senatu, to przy okazji, zresztą są koncepcje zmniejszenia jego stanu do 60 senatorów. Bardzo czytelne i sprawiedliwe.
Liczba ludności nie ma znaczenia, każdy powiat miałby swojego senatora. W ten sposób powstaje de facto stan podobny trochę do PRL za Gierka z 49 województwami, ale będą to teraz jednak powiaty, bądź z dawniejszych tradycji kasztelanie... będzie ich 60 żeby jednak poprawić wady wszystkich rozwiązań. Kompetencje sejmików przejmą chudsze rady powiatu, potężne urzędy marszałkowskie z marszałkami zastąpią mniejsze starostwa ze starostami, albo kasztelanie z kasztelanami. To takie sarmackie, a tu przecież wielu fanów historii.
Administracja rządowa też powinna być zreorganizowana pod nową strukturę i łatwiej będzie ogarnąć sprawy obecnych 3-5 powiatów, niż całego województwa. Czy w ogóle jest potrzebna taka dualizacja władzy? To jest jedna z najciekawszych kwestii ustrojowych. Państwo totalitarne zawsze chce mieć władzę nad obywatelami organami niewybieralnymi, nieodwoływanymi demokratycznie. Wojewody nie możemy odwołać w referendum. Mamy zatem demokrację w samorządach, ale czy nie jest ona mocno ograniczona do niektórych kwestii? Z drugiej strony dlaczego włodarz gminy, starosta miałby odpowiadać przed rządem, wojewodą za swoją niekompetencję, to zaprzeczałoby demokracji lokalnej. Jeżeli popełnił przestępstwo to do prokuratora, jeżeli nie... to sąd wyborców, odwołanie przez wyborców, kara uchwalona przez radę samorządowców, np obniżka pensji.
Dz.U. 2009 nr 31 poz. 206
Ustawa z dnia 23 stycznia 2009 r. o wojewodzie i administracji rządowej w województwie
http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20090310206
Temat rzeka, ale kusi opcja na śmiałe uproszczenie systemu władzy TYLKO do samorządu z poszerzonymi znacznie uprawnieniami i do centralnej administracji rządu, poszczególnych ministerstw, agencji. To jest prawdziwe oddanie państwa w ręce obywateli, a praktyce niewiele to zmieni dla szarego człowieka, ale urzędników będzie radykalnie mniej! Radykalnie. Nie jest potrzebny wojewoda, ani cała ta administracja rządowa, wydzielona, która na siłę znalazła sobie zadania żeby sztucznie uzasadnić swoje istnienie. Wszystkim zajmą się starostwa i same gminy, a na większym obszarze już rząd, minister. Nikt im nie broni lokalizacji na swój koszt jakichś fili urzędów.
Miało być przecież w wizji PiS TANIE PAŃSTWO i to odważny pomysł na dużo tańsze państwo. Od razu też proponuję zabrać diety samorządowcom, bądź rekompensować tylko uzasadnione wydatki na przedstawione rachunki do określonego poziomu niższego niż teraz dieta. Samorządowców powinno być mniej, po co 15 radnych w małej gminie? A co mamy powiedzieć o Warszawie... Rady 100 powiatów także mogą być nieco okrojone o kilka mandatów. Niech dostanie się do rady jest nobilitacją, a nie nudą z łaski na 4 lata.
Zdaję sobie sprawę jaki to kontrowersyjny program... niczym z UPR albo jeszcze ostrzejszy :) W Małopolsce są 22 powiaty z 3 grodzkimi. Po mojej reformie byłoby powiatów zapewne najwyżej 7, może mniej i to licząc wydzielone miasto Kraków jako siódmy powiat. Innych grodzkich powiatów by nie było, to jakiś absurd kolejny równie mądry jak gminy wiejskie wokół miast powiatowych, a scalić to do miast... żeby rosły jak nie tak dawno maleńki Kraków. Niektóre powiaty musiałyby być podzielone, ale tylko w wyjątkowej potrzebie żeby nowe powiaty miały sens, spójność w obszarze.
Żeby realizować określone projekty w UE itd to nowe powiaty łączyłyby się w dobrowolne związki powiatów, związki komunalne jak gminy teraz. I wszystko będzie grało. Budowa dróg z poziomu głównie krajowego. Konieczne też scalenie PKP w jeden byt jak dawniej i także powrót pod zarząd narodowy za pomocą struktur rządu. Reaktywacja pasażerskiego PKS też nie jest głupim pomysłem, należy równomiernie skomunikować cały kraj. W tym linie deficytowe, ale konieczne żeby zapobiegać wykluczeniu milionów ludzi w skali Polski.
Zamiast 16 województw z urzędami marszałkowskimi i wojewódzkimi, oraz sejmikami oderwanymi od zwykłych ludzi... zamiast 314 powiatów ziemskich i 65 grodzkich, byłoby 60 powiatów ziemskich, ewentualnie wydzielona Warszawa i kilka większych miast, ale to należałoby przemyśleć. W praktyce umiera np komunikacja publiczna poza rogatkami danego miasta, czy powiatu. Może być ograniczany "obcym" dostęp do służby zdrowia itd Co innego wydzielenie miasta, co innego status grodzkiego na prawie powiatu.





















Wszystkie komentarze (0)